Niemiecki bękart

Jakoś tak… zapomniałam i o Camilli, i o całej tej serii… Sama nie wiem, dlaczego, bo bardzo mi się poprzednie książki podobały, ale tak to już jest, że rynek zalewa nas wciąż nowościami, bestsellerami, a o wcześniej wydanych książkach i o tych ‚must read’ po prostu się zapomina… Jak to dobrze, że od czasu do czasu przypominają nam o nich wirtualne półki na LC 🙂 Chociaż w tym przypadku o Camilli Läckberg przypomniał mi mój własny czytnik podczas przeglądania pozycji jeszcze nieprzeczytanych i zastanawiania się ‚a co by tu teraz poczytać’…
Ja wręcz uwielbiam skandynawską literaturę, kocham Nessera, pałam wielką miłością do Mankella itd., Camilla Läckberg pisze od nich obu trochę bardziej ‚lekko’, tak lżej się czyta te powieści, ale wcale im to nie umniejsza, wręcz przeciwnie i dzięki temu tę autorkę również swego czasu polubiłam. Niemiecki bękart jest kolejną częścią cyklu, który można czytać jak popadnie albo przeczytać sobie po prostu jedną książkę, obojętnie jaką i nic się nie straci. Powiązania są, ale głównie w życiu prywatnym głównych bohaterów, co nie znaczy, że gdy się tych faktów nie zna, to się nie zrozumie fabuły. Podoba mi się to w tych skandynawskich cyklach i seriach, że można sobie czytać te książki jak się chce i to, na co się ma aktualnie ochotę albo co wpadnie właśnie w ręce. Fajne jest to, bo przyznam szczerze, czasem mnie męczy szukanie kolejnego tomu – często okazuje się bowiem, że są wszystkie oprócz tego, który chcę. Camillę co prawda czytam po kolei, ale równie dobrze mogłabym ją czytać od końca i też by mi się te książki podobały tak samo.
Dobrym rozwiązaniem w Niemieckim bękarcie jest to, że akcja dzieje się tutaj równolegle w dwóch odległych od siebie czasach: drugiej wojny światowej i współczesnych… Ja lubię takie książki, które odrywają mnie od czasu do czasu od tego, co się właśnie dzieje, aby przenieść do przeszłości i odkrywać tamte tajemnice. A że fanką kryminałów jestem niemalże od zawsze, tym bardziej mi się ta książka podobała – trochę historii, trochę więcej tajemnicy i jeszcze więcej zbrodni – to lubię. I polecam wszystkim, którzy lubią odrobinę dreszczyku, tajemnice przeszłości i kryminały same w sobie – idealna jest ta powieść zarówno na wakacje, jak i na senny zimowy wieczór przy kominku.